wtorek, 25 stycznia 2011

Rozdział 3

Przepraszam was kochani za długą przerwę ale brakowało mi czasu na pisanie. Na szczescie tych którzy czekali na następny rozdz. akurat choruję więc na pisanie miałam prawie nieograniczony czas. Długo myślałam nad najbliższymi perypetiami Julie i wczoraj razem z moim kochanym kuzynem wymyśliłam mnóstwo zdarzeń mniej więcej na najbliższe 20 rozdziałów :) Hahaha :) Sytuacje wymyślam z jedną żelazną zasadą. Musi być interesująco. Chciałabym stworzyć historię która byłaby książką którą miałabym ochotę przeczytać. Jedno wydarzenie powinno wpływać na drugie, jeszcze bardziej fascynujące. Okej zaczynam. Dziś rozpocznie się pierwsza z przewidzianych perypetii. Niezwykle interesująca- oczywiście według. mnie, a w końcu  o gustach się nie dyskutuje ;P Jeszcze mała sprawa. Chciałabym dedykować ten rozdział mojej niezastąpionej, kochanej, zabawnej przyjaciółce - Oli. Jest dla mnie jak Kim dla Julie. Nie przeciągam dalej tylko przechodzę do konkretów :D


Rozdział 3
Demain, c'est toute la page 56 et 57!!!! - Pani Margette usiłowała uciszyć klasę na ostanie 5 minut francuskiego. Ja byłam zajęta przeglądaniem zadania na poniedziałek. Odkąd przeczytałam "Pamiętnik księżniczki" zapisuję zadanie (i często lekcyjne notatki) w moim Pamiętniku - dzienniku. Mama kupiła mi go na mikołaja zeszłego roku próbując mnie tym samym, uwaga cytuję "Otworzyć przed samą sobą". Rozumiem, że mama próbuje alternatywnych sposobów matkowania co bardzo mi się właściwie podoba, ale niech nie zapomina o moich upodobaniach. Ale no cóż jak tu narzekać? Mama wyznaję teorię "Wszystkiego spróbuj na własnej skórze". Kiedyś gdy byłam na przyjęciu Lizzy Sanchez, której niezwykle oryginalnym, punktem kulminacyjnym była wodna fajka. Po jednym zaciągnięciu, zaksztusiłam się tak jak kiedyś w wieku 10 lat na przyjęciu ciotki Elenor jej plackiem bakłażanowym, czyli krótko mówiąc wyłam jak zapowietrzona armata.
Zadanie domowe
Fizyka - zbiór zadań strona 26-30 (!!)
Algebra - przykłady działań ze strony 45
Francuski - page 56 et 57
Angielski - opisz własne odczucia po przeczytaniu "Dumy i uprzedzenia" (min. 1 strona)
Geografia - Podręcznik strona 59 (pisemnie)
Historia - Podręcznik strona 78 zadanie 3,4,5,6,7,8
Gały mi wyskoczyły jak to przeczytałam. Nawet pan Carter od Geografii nie odpuścił. Nareszcie rozległ się długo oczekiwany dzwonek. Gdy tylko udało mi się wydostać z tej klasy absolutnie pozbawionej tlenu, wzięłam oddech pełną piersią z niezwykle pocieszającą wizją cudownego, długo oczekiwanego weekendu. Szukając oczami Kim usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Na ekraniku wyświetlał się napis „MAMA DZWONI”. Pomyślałam, że ma przerwę i dzwoni żeby mnie poprosić o kupienie czegoś na obiad. Odebrałam.
- Julie mam prośbę – zaczęła mama. W tle słychać było jakieś głosy. Usłyszałam tylko „Z cukrem czy bez?” poczym mama znowu zaczęła – Mogłabyś iść dziś nocować do Kimberly? Chciałabym zaprosić Andrew do nas do domu. Kim na pewno się zgodzi.- Szczerze mówiąc nie byłam bardzo zaskoczona. Mama lubiła zapraszać swoich mężczyzn do domu. Nigdy jednak dla nich nie gotowała. Zawsze prosiła o to Roberta z restauracji w „Plazie”, który na jej szczęście był naszym dobrym znajomym.
- Dobra, ale nie gwarantuje, że Kim się zgodzi. Boję się, że koszykarze ją zdeptali. – Tak naprawdę nie kłamałam. Może nie koniecznie ją zdeptali, ale Kimberly jest niziutka, oczywiście nie jest to nic złego. Ja do pierwszej klasy liceum byłam jedną z najniższych. Dopiero potem zaczęłam rosnąć a  teraz jestem jedną z najwyższych dziewczyn we wszystkich 3 klasach jakie są w naszej szkole.
- Na pewno się zgodzi. Ja wrócę do domu dopiero po 16 więc spokojnie zdążysz zabrać ubrania. Muszę kończyć, Steve mnie woła. Paaa.
Rozłączyłam się. Ku memu szczęściu znalazłam Kim. Wychodziła z klasy jako ostatnia. Podeszłam do niej. Razem ruszyłyśmy w stronę drzwi wyjściowych. Idąc zaczęłam:
- Kim mam prośbę. Mama dzwoniła, chce zaprosić Andrew do domu. Mogłabym dziś u ciebie nocować?
- Świetnie! Sama chciałam cię o to zapytać. Wypożyczymy jakieś filmy, kupimy popcorn. Będzie fajnie. – To się nazywa prawdziwa przyjaciółka. Kim zawsze jest przy mnie. Za każdym razem mnie wspiera. Mogę na niej polegać.
- Spoko, tylko najpierw musimy skoczyć do domu po moje rzeczy. – Gwizdnęłam po taksówkę. – Na Upper EastSide.– Zawsze gdy wypowiadałam ten adres, czułam poniekąd dumę. Mogę szczerze mówić, że jestem bliżej mojego ulubionego serialu niż wiele innych. „Plotkara” to bezapelacyjnie najcudowniejszy współczesny serial. Kiedyś kręcono go przed ,moim domem!!!! Dalej nie mogę w to uwierzyć. Próbowałam zdobyć autograf Chace’a Crawford’a, ale odepchnął mnie jakiś gruby ochroniarz w obcisłej czarnej bluzce. Nie wzbudzał on może takich obaw jak ten kręcący się przy wielkiej arenie na której Chanel miał swój ostatni pokaz, ale nie powiem, wzbudzał dreszczyk.
W przeciwieństwie do tej porannej drogi ta ciągnęła się w nieskończoność, ale przynajmniej miałam przy sobie Kim, która opowiadała mi jedną w historii o tym jak jej tata, pan Richard zgubił telefon. Mimo iż go prawie wogule nie znałam, to dażyłam go niezwykłą sympatią. Był dla mnie często tak miły, że powracałam myślami do wypadku mojego ojca gdy miałam 2 tygodnie. Nie lubiłam nad tym rozmyślać. To był zbyt bolesny temat. Nareszcie byłyśmy na miejscu. Wbiegłyśmy do domu, spakowałam jakieś ciuchy, wzięłam dwa muffiny, które wczoraj kupiłam i razem z Kimberly ruszyłyśmy w stronę wypożyczalni filmowej „Watch and watch”, której byłam stałym klientem. Nie zastanawiałyśmy się długo. Wybrałyśmy stały zestaw, czyli „Pulp Fiction”, „Grease”, „Dirty dancing” i dla odmiany jakiś inny stary film „FlashDance”. Kim dostała telefon od ojca, który był w pobliżu i zaproponował podwózkę. Zgodziłyśmy się. Nie kazał nam długo na siebie czekać. Nim się obejrzałyśmy podjechał i powiedział:
- No, wsiadajcie moje panny. – Puścił nam jeden z jego serdecznych i tak niesamowicie przepełnionych miłością uśmiechów. Usadowiłyśmy się i ruszyliśmy. Do Kim nie było daleko. Jakieś 4 przecznice od mojego domu. W drodze pan Richard puszczał jego płytę „Dire Straits” z takimi klasykami jak „Money for nothing” czy „Walk of life”. Wyjrzałam od niechcenia przez okno. Staliśmy akurat  na czerwonym świetle. Nagle zamarłam w bezruchu. Zobaczyłam coś szokującego. Luke i Rebbeca!!!!! LUKE I REBBECA!! Tak ta Rebbeca, która jeszcze godzinę temu całowała Jack’a. Ta Rebbeca, która podczas lunchu w caffeterri spoglądała głęboko w oczy najseksowniejszego chłopaka w szkole. Gapiłam się tak na nich
 przez bite pięć minut dopóki światło nie zrobiło się zielone, a pan Richard nie ruszył.



No i co myślicie? Chyba udany tekst. Chciałabym podziękować tym którzt poświęcają te kilka naście minut na przeczytanie moich wypocin ;) Niech nasza liczba rośnie! Osiągamy nieosiągalne! :D Do następnego postu! Sajonara kochani!

1 komentarz: