poniedziałek, 10 stycznia 2011

Rozdział 1

Rozpiera mnie energia żeby napisać go jeszcze dziś więc voilla! Nad tytułem musze jeszcze pomyslec :P sami zobaczymy jak to wyjdzie ;)  Z góry przepraszam za błędy ortograficzne i interpunkcyjne :P To nie jest moja mocna strona xdd Zaczynam :P

Rozdział 1
Dzyyń..!!!!!!!!!!
Moje uszy przebiegła fala najbardziej znienawidzonego przezemnie dzwięku.  To mój cudowny budzik z wielką Audrey Hepburn na wyświetlaczu za 5 dolarów z targu 3 przecznice od Times Square. Ale byłam wytrwała. Nie zwlekłam z mojego łóżka ani jednego palca. W zasadzie to dźwięk budzika był już dla mnie codziennością więc, aby się przebudzić ustawiałam go na maksi głośność. Choć i tak to niewiele dawało. Nagle rozległ się wielki huk. To był samochodowy klakson. Zsunełam się powoli z łóżka. Niemiły klakson znowu rozbrzmiał. Wyjżałam przez okno. Jego sprawcą był łysy, wąsaty kierowca ciężarówki z czapką Mettsów. Krzyknęłam jakąś wyrazistą wiązankę włoskich słów, których nauczył mnie mój kuzyn i wróciłam do łóżka. Niestety sen przerwał mi krzyk, znajomy, prawie tak znienawidzony jak dzwonek budzika.
- Julie! Julie! Juliett! - mama zwoływała mnie na dół, nic nie odpowiadałam - Juliett! Juliett Aleksandro Marie Ann Madison, jeśli w przeciągu 10 sekund nie zejdziesz na dół to obiecuję, że obetnę ci całe miesięczne kieszonkowe co do grosza!!
Wydałam z siebie jęk przypominający wycie umierającego mamuta. Ale wreszcie podniosłam się, wcisnęłam stopy w kapcie z Hello Kitty i zlazłam na dół z prędkością żłówia. Na dole mama czekała na mnie w kuchni.
- Wiesz, nie żebym się znała, ale dla mnie to było 10 minut.
- Mamo, wyobraź sobie, że nie wszyscy na świecie są jak to zwiesz "rannymi ptaszkami", a napewno jeśli ktoś kto ma przed sobą 10 totalnie nużących lekcji, na których podporą umysłu jest tylko i wyłącznie latte macciatto ze Starbucksa.
-Kochana, ty dziś naprawdę prosisz się aby obciąć ci kieszonkowe.
- Spokojnie, ta twoja kara jest niezbyd ostra bo moja miesięczna kasa jest minimalna.
- Może by nie była gdybyś jej nie wydawała na "Vogue'a" !!
- W woli wyjaśnienia, moda to moja pasja, a Vogue jest ucieleśnieniem moich marzeń! Kto wie być może, nim się obejżysz twoja córka zostanie redaktorką naczelną Vogue'a, będzie siedziała w pierwszym rzędzie na pokazie "Fendi" wymieniając zdania z Anną Wintour i popijała kawę w prestiżowej restauracji przy stoliku z Karlem Lagerfeldem!! A tak pozatym ja przynajmniej nie kupuję " Bądź szczęśliwa w łóżku"!!
-  To magazyn dla dorosłych. Myślałam, że 18-latka rozumie takie rzeczy.
- Jakie? Wytłumacz mi.
- Może to, że twoja matka idzie dziś wieczór na randkę.
- OOO... to znaczy że ta książka ci się przyda?  Może porady autorki? Wiesz mamo nie znałam cię od tej strony.- I tu strzeliłam arogancki uśmieszek w stylu " ha na to już nie odpowiesz co?"
- Julie! Skończmy się kłócić. Nie obetnę ci kieszonkowego, a ty nie będziesz myślała o swojem matce jak o kimś kto idzie z mężczyzną w dalsze kontakty już na pierwszej randce. Okej?
-  Dobra.Nigdy tak o tobie nie myślałam. - Mama przytuliła mnie, ale nie pozwoliłam już pocałować się w nos jak to lubi robić. To tylko na awaryjne sytuacje, gdy naprawdę się pożremy.
- No a teraz lepiej się wybieraj bo nie żeby coś ale masz na 8.00 do szkoły.
- No nie żeby coś mamo, ale ty masz na 7.00 do pracy. - powiedziałam wskazując na wielki zegar za nią.
- O kurcze. Aha, Julie kup dziś Vogue'a!
- O a co to za odmiana ?
- Żadna, ale dziś wieczór muszę wyglądać świetnie, a tam z tego co mówisz jest napisane....
- Tak, tak kupię. Ale mam pytanie. Z kim ty do jasnej ciasnej tam idziesz!!!!!???????!!!!!!?????
- Z Andrew Kettler, wiesz tym co pracuje Quilly Market.
- Aha! Wiedziałam! Wy dwoje.. ahh. Pozatym jest spoko, daje mi zawsze snikersy za darmo.
- No tak, tak . Lece paa!!
- No paa! Wyjżałam przez okno jak mama łapie pierwszą lepszą taksówkę i jedzie na Times Square do biura adwokackiego "Sailow and bucker"  .
Stałam tak chyba 2 minuty, poczym poszłam na górę szykować się do szkoły.

Noo.. Niezbyd długi, ale następny będzie dłuższy. Napisze go w wolnym czasie, a znając wtorki to po szkole nie bedę miała za dużo roboty. Więc mam nadzieję że wam się podobało bo jak dla mnie całkiem spoko :) No to do następnego posta! ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz